Wisłok lepszy w derbach gminy!
Dodane przez Redaktor dnia Październik 21 2018 19:44:40
Sieniawa, 21.10.2018
Wisłok Sieniawa – Start Rymanów 4 – 3 [2 - 1]

1-0 Mateusz Oleniacz '20
2-0 Mateusz Oleniacz '24
3-3 Mateusz Oleniacz '82
4-3 Mateusz Kolanko '89

Żak – Krzyżanowski ['70 Potocki], Szybka, P. Wacławski, Szajna ['74 Folcik] – Kolanko, Oleniacz, Świnicki ['74 S. Kijowski], B. Miklaszewski ['67 D. Miklaszewski] – Korzeniowski ['53 Farbaniec], D. Zajączkowski.

Rozszerzona zawartość newsa
Masełko show!.

Wisłok Sieniawa - Start Rymanów 4 - 3 [2 - 1]

1:0 Mateusz Oleniacz ‘20
2:0 Mateusz Oleniacz ‘24
2:1 Jakub Zima '30 [głową]
2:2 Jakub Zima '69
2:3 Radosław Nikody '77
3:3 Mateusz Oleniacz ‘82
4:3 Mateusz Kolanko ‘89

Żak – Krzyżanowski ['70 Potocki], Szybka, P. Wacławski, Szajna ['74 Folcik] – Kolanko, Oleniacz, Świnicki ['74 S. Kijowski ], B. Miklaszewski ['67 D. Miklaszewski] – Korzeniowski ['53 Farbaniec], D. Zajączkowski.

Start: Gromada - Dereniowski, Krukar, Bączek, Kamil Kasperkowicz, Krzysztof Kasperkowicz, Nikolaiev, Kilar, Krukar, Radosław Nikody, Sołtysik ['67 Moskal], Zima

Sędziowali: Artur Szelc, D. Łuksa, Radożycki.
Żółte kartki: M. Oleniacz, D. Miklaszewski, J. Szajna - Nikolaiev, Nikody.


Podobno nie ma powrotu z Piekła do Nieba. Ten dogmat dzisiaj obalili piłkarze Wisłoka Sieniawa. W derbowym meczu ze Startem Rymanów nasi przeszli drogę z Nieba do Piekła by w końcówce znowu znaleźć się na „niebiańskiej wyżynie”.

Mecz z lokalnym rywalem jak zawsze budzi sporo emocji. Tym razem nie było inaczej. Rymanów do tej pory we wszystkich meczach o stawkę zawsze był minimalnie lepszy od Wisłoka. Tym razem miało być inaczej. Start Rymanów przyjechał do Sieniawy mocno przetrzebiony kartkami bez swoich największych „gwiazd”. U nas też brakowało najlepszego strzelca zespołu Mateusza Zajączkowskiego [również za nadmiar kartek]. Pierwsze minuty należały do Startu. Piłkarze z Rymanowa lepiej operowali piłką ale z nic z tych akcji nie wynikało. Po ok. 10 minutach nasi zobaczyli że nie taki „diabeł” straszny i przepuścili szturm na bramkę byłego kolegi Maćka Gromady. Raz po raz pod bramką kapitana Startu zapalało się czerwone światło. Z dystansu strzelał młodszy Zajączkowski , nad bramką. Tak samo w dobrej sytuacji zrobił Bartosz. Ok. 15 minuty już wszyscy widzieli piłkę w siatce Gromady. Dawid Korzeniowski stanął trzy metry od bramki i miał leżącego na ziemi bramkarza. Cała Sieniawa krzyknęła GOL a piłka odbita nie wiedząc od kogo otarła się o słupek i wyszła na róg. Pewnie ta sytuacja będzie się długo śniła naszemu napastnikowi. Napór Wisłoka trwał a swój mecz rozgrywał nasz środkowy pomocnik Mateusz Oleniacz. Niewielki wzrostem ale wielki charakterem zawodnik szalał w środku jak nigdy dotąd. Strzelał, odbierał piłki rywalowi, wypuszczał do boju kolegów po prostu był wszędzie. Po prawej stronie wtórował Mu Jego imiennik Kolanko. To właśnie Kolanko W 20 minucie poszedł po prawej stronie i dośrodkował w pole karne. Piłkę dopadł Oleniacz i strzałem przy słupku wprowadził w wielką radość kibiców Sieniawy. Wisłok nie zamierzał zwalniać. Bodajże minutę po bramce nasz bohater strzela w słupek!. To mógł być nokaut dla gości. Ale co się uciecze to nie odwlecze. Następna akcja i Oleniacz strzela tym razem po rękach Gromady i mamy 2 – 0!. Jest 24 minuta!. Wisłok chce iść za ciosem i dalej atakuje. Niestety w 30 minucie robimy spory błąd przy wyprowadzeniu piłki podając do rywala, który szybko wypuścił w bój swego kolegę a ten dośrodkował wprost na głowę super strzelca Startu . Jakub Zima, jak to mówią, posłał piłkę w myśl zasady skąd przyszła i Żaku był bez szans. Jeszcze nasi próbowali powiększyć prowadzenie ale do przerwy nic nie chciało wejść do bramki. Szkoda, gdyż mogliśmy zamknąć to spotkanie w pierwszych 45 minutach. Druga połowa, to jak w zwyczaju naszych bywa, zaczyna się tak jakbyśmy wyszli na mecz z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Rymanów zaczął przejmować inicjatywę ale oprócz dużej ilości wymian piłki w środku boiska nie zagrażał poważnie naszej bramce. Do czasu. Znowu niepotrzebna strata piłki w środku i szybki kontratak kończy się dośrodkowaniem na nogę znowu Zimy, który z bliska nie daje szans Żakowi. Naszych jakby ktoś obuchem przez głowę uderzył. Czyżby miał się powtórzyć koszmar kilku wcześniejszych meczy gdzie pewnie prowadzimy i nie dowozimy wyniku do końca?. Mało tego, trener robi kilka zmian i , naszym zdaniem, nie potrzebnie zmienia bocznych obrońców. To właśnie bokiem, tym razem w 76 minucie po lewej stronie idzie kontra i młodszy Nikody w sytuacji sam na sam daje prowadzenie Startowi. Grobowa cisza nastała na nowej trybunie w Sieniawie. Jak nie teraz to kiedy mamy wygrać ze Startem. Czyżby jakaś klątwa wisiała nad nami w meczach z Rymanowem?. Na całe szczęście głów nie spuścili piłkarze. Natarli na rywala jak zgłodniałe wilki na padlinę. Cała seria rzutów rożnych [w całym meczu wykonywaliśmy ich ponad 20!]i po jednym z nich w 82 minucie szał euforii na trybunie. Piłka przeszła przez gąszcz nóg kilkunastu zawodników i dotarła do Mateusza Oleniacza który z ok 5 metrów wpakował ją do siatki kompletując hattricka. Teraz to rywal wydawał się jak po uderzeniu obuchem. Uf, odetchnęli kibice. Dobry i jeden punkt. Ale piłkarze Sieniawy mieli inny scenariusz. Poczuli „krew” i poszli za jej smakiem. W 89 minucie dobra akcja po lewej stronie i celne podanie „Masełka” do zupełnie nie krytego w polu karnym Kolanki kończy się debiutanckim golem w Sieniawie tego ostatniego. Debiutancki ale jakże ważny bo dał pierwsze historyczne zwycięstwo nad kolegami z Rymanowa!. W doliczonym czasie Maciek Gromada opuścił swoją świątynie i poszedł na przebój. Stracił piłkę na środku ale strzał Folcika do pustej bramki minął cel. SIENIAWA PANY aż do maja!!! Po tej wygranej Wisłok opuścił miejsca zaznaczone w tabeli na czerwono. Oby tak dalej. Dziękujemy chłopakom za walkę i trud jaki zostawili na boisku. Brawo, brawo i jeszcze raz brawo.
Zdanie o sędziowaniu meczu. Trójka rozjemców pod wodzą III ligowego sędziego pana Artura Szelca pokazała jak powinno prowadzić się mecze „tzw podwyższonego ryzyka”. Chyba nikt nie miał do nich najmniejszych pretensji. Brawo panowie. Teraz czekamy na dobre wieści z Kołaczyc, gdzie za tydzień przyjdzie nam zmierzyć siły z miejscową Ostoją.