Drugie zwycięstwo u siebie
Dodane przez Redaktor dnia Październik 07 2018 20:59:34
Sieniawa, 07.10.2018
Wisłok Sieniawa – Przełęcz Dukla 2 – 0 [2 - 0]

1-0 Mateusz Oleniacz 19'
2-0 Bartosz Miklaszewski 29'

Żak – Kolanko, Szybka, Potocki, Szajna – Farbaniec, Oleniacz, Świnicki ['55 Korzeniowski], Miklaszewski ['76 S. Kijowski] – M. Zajączkowski, D. Zajączkowski.


Rozszerzona zawartość newsa
Sieniawa, 07.10.2018

Wisłok Sieniawa – Przełęcz Dukla 2 – 0 [2 - 0]

1:0 Mateusz Oleniacz ‘19
2:0 Bartosz Miklaszewski ‘29

Żak – Kolanko, Szybka, Potocki, Szajna – Farbaniec, Oleniacz, Świnicki ['55 Korzeniowski], Miklaszewski ['76 S. Kijowski] – M. Zajączkowski, D. Zajączkowski.

Sędziowali: Radożycki, Matuszek oraz Mazur.

Jest druga wygrana!

Po serii trzech kolejnych remisów Wisłok wreszcie zainkasował trzy punkty. Spotkanie z Przełęczą Dukla lepiej zaczęli nasi [co jest w zwyczaju w meczach szczególnie u siebie]. Na bramkę Mateusza Fornala [rezerwowego bramkarza gości] sunął atak za atakiem. Już drugiej minucie mocno z dystansu strzelił Oleniacz ale bramkarz instynktownie wybił piłkę na rzut różny. 120 sekund później zakotłowało się pod bramką Przełęczy. Mateusz Zajączkowski z bliska trafił w stojącego na linii bramkowej obrońcę!. W 19 minucie goście tracą piłkę na swojej połowie. Pędzący z nią Oleniacz,grający dzisiaj tak jak tego oczekują kibice, nie za bardzo wiedział co ma zrobić i oddal strzał na bramkę. Słaby strzał, ku uciesze kibiców Wisłoka, bramkarz pomiędzy rękami przepuścił do siatki. Fart dla nas, pech dla rywala. Wisłok dalej atakował po obydwu stronach boiska. Starszy Zajączkowski z narożnika pola karnego posyła kąśliwy strzał. Tym razem role się odwracają. To my mamy pecha a rywal szczęście. Piłka ląduje na słupku w okolicach spojenia. W 29 minucie przeprowadzamy koronkową akcję. Piłka od nogi do nogi wędruje wśród naszych zawodników by na końcu trafić do Bartosza, który ze stoickim spokojem podwyższa prowadzenie Wisłoka [żeby tak strzelił tydzień temu w Tarnawie]. Tu ciekawostka. 30 lat temu Wisłok gra z Duklą w Pucharze Polski. Wygrywa 3 – 1 a wszystkie bramki strzela ojciec Bartosza, dzisiejszy Prezes Klubu Zdzisław Miklaszewski. W meczu ileś tam-lecia Wisłoka gramy towarzysko z Duklą. Wygrywamy 4 – 1 a trzy bramki w tym spotkaniu strzela brat Bartosza, Dawid. Jak widać Miklaszewscy mają patent na Duklę. Do przerwy, pomimo że rywal natarł na naszych wynik nie ulega zmianie. Druga połowa należy już do gości. Grając z wiatrem przejmują inicjatywę. Oprócz posiadania przewagi jednak nic wielkiego naszym nie zagraża. Typowe „bicie piany” przez rywala. Wisłok rzecz jasna nastawia się na kontry i co chwila po bramką Fornala jest gorąco. Ciągle czekamy na odblokowanie się Dominika Zajączkowskiego. Dzisiaj walczył jak lew. Miał trzy idealne sytuacje. Piłka nie chciała wpaść do bramki. Dobrą sytuację miał też Bartosz lecz Jego strzał wybił na rzut rożny bramkarz. Ktoś z trybun krzyknął. Bartosz wreszcie gra tak jak na to czekaliśmy. Racja. Takiego Bartosza chcemy widzieć w każdym meczu!. Świetnie w środku pola walczył młody Łukasz Świnicki. Nie wiemy co było przyczyną zmiany ale po Jego zejściu w środku powstała luka. Rywal bodajże raz groźnie zagroził bramce Żaka ale nasz bramkarz świetną interwencją zażegnał niebezpieczeństwo. W samej końcówce gdy rywal grał już vabank nasi mogli podwyższyć prowadzenie. M.in. strzelał walczący na całym boisku Fabian Farbaniec ale zrobił to bardzo niecelnie. Cieszy wygrana, martwi natomiast coraz krótsza ławka rezerwowych. Dzisiaj zasiadło na niej tylko dwóch zawodników. Nie wróży to dobrze na koniec rundy. Trzeba zakopać dąsy, animozje czy własne ambicje i pokazać że mamy jaja i jesteśmy dojrzałymi facetami a przede wszystkim jedną drużyną.
Dzięki za walkę i trzy punkty. Za tydzień wyjeżdżamy do Nienaszowa na mecz z innym beniaminkiem Tempem Nienaszów. Już od dzisiaj trzymamy kciuki.