Podział punktów z Iwoniczem
Dodane przez Redaktor dnia Wrzesień 24 2018 02:08:18
Sieniawa, 23.09.2018
Wisłok Sieniawa – Iwonka Iwonicz 0 – 0 [0 - 0]

Żak – Krzyżanowski, S.Kijowski ['77 J.Potocki], Szybka, Szajna - Kolanko ['70 W.Kijowski], Świnicki ['53 Folcik], Oleniacz, Farbaniec ['77 D.Miklaszewski] - D.Zajączkowski, M.Zajączkowski

Rozszerzona zawartość newsa
Sieniawa, 23.09.2018

Wisłok Sieniawa – Iwonka Iwonicz 0 – 0 [0 - 0]

Żak – Krzyżanowski, S.Kijowski ['77 J.Potocki], Szybka, Szajna - Kolanko ['70 W.Kijowski], Świnicki ['53 Folcik], Oleniacz, Farbaniec ['77 D.Miklaszewski] - D.Zajączkowski, M.Zajączkowski.

Iwonka: G.Kielar - Krupa, Łuszcz, Rajchel B, Kolasiński - Rajchel Ł(55.Wołczański), Farbaniec(73.Penar), Frużyński, Wacek, Kochanik(88.Rogowski) - Wais(85.Socha)

Żółte kartki: S. Frużyński, Ł. Rajchel,
Czerwona kartka: Łuszcz 90' (faul taktyczny)

Sędziowali : Dobosz, Grela, Śmietana.

Z wielkim niedosytem opuszczali kibice Wisłoka boisko w Sieniawie. Wisłok po raz kolejny nie zainkasował trzech punktów choć rywala miał w swoim zasięgu. Iwonka Iwonicz w tabeli jest na ostatnim miejscu i z kim jak nie z autsajderem mamy wygrywać?. Nie idzie nam w tej klasie choć poza meczem z Partyzantem aż tak nie odstajemy od rywali jak na to wskazują wyniki. Chyba już zapłaciliśmy „Frycowe”. Teraz czas na wygrane. Z Iwoniczem w składzie zabrakło trzach kluczowych zawodników. Paweł Wacławski wyjechał służbowo[na miesiąc!] a Bartosz Miklaszewski z Dawidem Korzeniowskim również służbowo w ten weekend byli w Hiszpanii. Pomimo braków kadrowych nasi rozpoczęli z wielkim animuszem. Już w 5 minucie kapitalną asystą popisał się Oleniacz, który w tzw. uliczkę wypuścił Kolankę. Mateusz od połowy boiska popędził na bramkę gości z boku mając jeszcze starszego Zajączka. Kolanko w biegu minął Grześka Kielara w bramce i gdy próbował strzelać do pustej bramki doświadczony golkiper jakimś cudem odbił piłkę na rzut różny. To była wręcz idealna sytuacja do objęcia prowadzenia. Chwile później w podobnej sytuacji znalazł się młodszy Zajączek, który także przedryblował bramkarza i strzelił do pustej już bramki. Nie wiadomo skąd tuż przed bramką znalazł się obrońca Iwonki i wybił piłkę z pustej bramki. Czy to ciągle pech czy może już coś innego?. Na to pytanie muszą sobie odpowiedzieć sami piłkarze. Do przerwy stworzyliśmy jeszcze kilka bardzo dobrych okazji do strzelenia gola ale zawsze na posterunku był bramkarz gości, który bronił pewnie i z wyczuciem. [m.in. ładny strzał Kolanki z dystansu]. Do przerwy goście nie zagrozili poważniej naszej bramce. Po zmianie stron rywale zaczęli odważniej i częściej gościli na naszej połowie nie stwarzając jednak większego zagrożenia. Strzelali bądź w środek bramki Żaka bądź też wysoko nad Jego bramką. Najgroźniejszą sytuacje dla Iwonki stworzyliśmy sami, gdzie Folcik podał do jednego z zawodników gości a po Jego dośrodkowaniu i strzale głową piłka uderzyła w poprzeczkę naszej bramki. Poprzeczkę wcześniej ostemplował też Mateusz Zajączkowski. Pewnie piłka wpadła by do bramki ale palcami musnął ją Kielar. Ok. 75 minuty piłkarz Iwonki ewidentnie zagrał ręką w polu karnym. Niemal złapał piłkę w ręce. Gwizdek sędziego milczał. Jakoś w drugą stronę sędziowie łatwo wskazują na jedenasty metr. W ostatniej minucie doliczonego już czasu świetną akcje przeprowadził Wisłok. Jeden z pomocników wypuścił w uliczkę tym razem Dominika a ten będąc już sam przed bramkarzem został chwycony w pół przez Łukasza Łuszcza. Rywal obejrzał czerwoną kartkę a nasi mieli rzut wolny na wprost bramki z ok. 17 metrów. Gdy wydawało się że do piłki podejdzie bardzo dobrze ostatnio wykonujący wolne Janek Szajna [mieszkaniec Iwonicza] to na wykonanie tego fragmentu gry zdecydował się Dawid Miklaszewski. Aż dziw bierze że nie ma ustalonych zawodników przed meczem, którzy mają wykonywać stałe fragmenty gry. Dawid strzelił leciutko wprost w bramkarza i sędzia zakończył spotkanie. No cóż. Punkty uciekają, rywale też. Sytuacja choć jeszcze nie dramatyczna do wesołych nie należy. Wszyscy muszą się mocno wziąć w garść bo za chwilę nie będzie o co grać. Wiara umiera ostatnia. Mocno trzymamy za naszych i wierzymy że zła seria musi się zakończyć. Może już za tydzień w Tarnawie? Oby.